piątek, 23 stycznia 2015

Sukienka na studniówkę lub bal karnawałowy.

Już nie mogę dłużej czekać z napisaniem tego posta a to dla tego iż chciałam do kompletu mieć zdjęcia ze studniówki na którą pojechała moja najmłodsza córka,do chłopaka aż do Słupska w Pomorskim(dawniej Koszalińskie).Przyjedzie dopiero 29 stycznia,a ja tak bardzo chcę Wam pokazać efekt mojej pracy nad tą sukienką.Mam zdjęcia zrobione w domu są także bardzo ładne.
16 STYCZNIA odbyła się studniówka,obiecałam córce że nie pokarzę zdjęć wcześniej,musiałam
się dostosować i dotrzymać danego słowa.
Podczas szycia tej sukienki tak mi się czas poprzestawiał,że pomyliłam datę wyjazdu córki i jej chłopaka(spędził u nas święta i Nowy Rok),myślałam że wyjeżdżają z wtorku na środę w nocy,okazało się iż jadą w nocy z poniedziałku na wtorek.Panie które szyją wiedzą jak ważny jest jeden dzień podczas szycia,mi on uciekł.             Sukienka w sobotę jeszcze była w proszku,po kilku miarach,
Najgorsze było wykończenie,a na dodatek obiecałam Dawidowi (tak ma na imię chłopak córki)uszycie krawata z tej samej tkaniny co kokardka przy sukience.
Zaczęłam szyć sukienkę przed świętami,ale opieka nad wnuczkami,szycie księżniczek,spowodowało
że szyłam ją małymi kroczkami.Czekając na córkę aż przyjdzie z pracy aby zaakceptowała to co uszyłam,i przymierzyła,w tym czasie szyłam sukienki balowe wnuczkom..Tydzień przed świętami zaprzestałam szycia.Dopiero po Nowym Roku zaangażowałam się na poważnie.Szyłam w każdej wolne chwili,
nie raz i do północy,nie przesadzam.W poniedziałek popołudniu sukienka była gotowa.
Bardzo miłym dla mnie zaskoczeniem było to iż córka niczemu się nie sprzeciwiała gdy coś krok po kroku wykonałam ,uszyłam przy sukience,podobało jej się wszystko co proponowałam lub zmieniłam z oryginału.
Ale,ale obiecałam sobie dzisiaj że nie będę się rozpisywać,ale to się tak nie da przecież jakiś wstęp
musi być.Kończę pisanie wstępu a zaczynam po kolei od zdjęć.
Efekty mojej pracy oceńcie Wy moje czytelniczki.


Czyż nie jest piękna?
Moja córka nie lubi pozować mi do
zdjęć,ale nie miała wyjścia.




Na pewno gdy zobaczyłyście te zdjęcia
przyznacie mi rację że nie przesadzałam
pisząc iż była pracochłonna.















Góra sukienki od piersi w górę to naszywane ręcznie aplikacje wycięte z gipiury.
Na tiulu także,było ich aż 28 pojedyńczych
aplikacji,wszystkie w koło naszywane ręcznie ściegiem dzierganym.

















Tak przygotowana sukienka do pierwszej miary.








Wycięte róże a było ich sporo do wykończenia dekoltu.
 Natomiast takie wycięte aplikacje
naszywane były na tiul.
 Góra sukienki,aplikacje naszywałam na spodniej tkaninie bardzo ale to bardzo elastycznej,takiego samego koloru co gipiura,udało się ją mi kupić u nas w miejscowym sklepie.Natomiast tiul kupiłam
przez internet,miał 2.80cm.szer.bo to był welonowy.Skroiłam 5 warstw z pełnego koła,plus na sam spód jedno koło tiulu sztywnego,spód zakończony taftą sztywną,także z całego koła.

Aby dobrze uchwycić długość do talii musiałam wszyć zamek,nie doszywając go do końca,ponieważ górną część sukienki z dolną ma łączyć pasek ale niewszywany,jest nałożony po połączeniu góry z dołem a tylko z tyłu razem wszyty z sukienką, z tyłu do zamka.
Podczas gdy już miałam pięknie to uszyte,pasek równo,wszystko idealnie nawet nie wiecie co mi się przydarzyło.
Podczas zasuwania zamka na wysokości wszytego paska,zamek się
rozeszedł,popsuł się.Wyobrażacie sobie taką sytuację,sobota wieczór,
jeszcze tyle do skończenia,sklepy pozamykane i co miałam robić.
Wertowanie w szafie za idealnym zamkiem oczywiście ważny kolor.
Znalazłam,sukienkę o takim samym kolorze moją,w której byłam raz
na Komunii Świętej.Wyprułam zamek i wszyłam od początku do sukienki,z tym że już przy pasku nie wszywałam go tak głęboko,ale nie ma tego złego co by nie wyszło na dobre ,zamek pierwszy był trochę za jasny,natomiast mój pasował kolorystycznie idealnie.
Zdjęcie gipiury,cześć góry i tkanin potrzebnych do uszycia sukienki.



 tiul,tafta skrojone z całego koła.

 Górę sukienki założyłam na manekin aby spodnia tkanina była rozszerzona tak jak na figurze,i w każdy prześwit upinałam wzory z wyciętych różyczek.



W każdej różyczce było wbitych kilka szpilek.



                              Zdjęcie spodu.
 Dekolt tyłu przed wykończeniem.
Wszystkie warstwy dołu sukienki,na linii talii
lekko umarszczyłam równo.

Tu natomiast wszycie zamka(tego co się
rozeszedł)wraz z paskiem.


Przymiarka paska,dokładne dopasowanie i z przodu i z tyłu.

Każdy brzeg różyczek dziergałam ręcznie nitką
jedwabną aby się nie strzępiły
Po tym dzierganiu czułam się jakbym wydziergała 100 dziurek pod zapięcie.
 Pomyślicie dlaczego?
otóż na próbce spróbowałam przykleić klejem do tkanin,gipiura zmieniła kolor.






Dobrze że tak zrobiłam bo co by to było jak bym od razu dała klei na sukienkę?katastrofa.Pamiętajcie miłe Panie jeśli czegoś nie jesteście pewno to najpierw wypróbujcie na próbce,czy to podczas malowania na tkaninie czy też przy zgrzewaniu żelazkiem.
 Kokardki na pasek,mała i duża.

 Gdy ich przygotowałam córka była w pracy,
musiałam czekać aż wróci i zaakceptuje.
 Kokardki zaakceptowane,przyszyte do paska na środku przodu.
 Zszyty pasek na przodzie w miejscu gdzie będą
kokardki.

Pozostał mi już ostatni etap,najbardziej
pracochłonny,aplikacje na tiulu.
Układałam ,komponowałam,cudowałam
aby było ładnie.
Każdą aplikację najpierw przypinałam
szpilkami,ile ja się ich na odpinałam to
sam Pan Bóg wie.

Dół z aplikacjami przed ich przyszyciem na stałe.






Przyszywałam na stojąco,







                                 na siedząco.
Szło to jak krew z nosa.






Czas był dla mnie nieubłagalny.Sobota wieczór a ja nawet połowy nie miałam naszyte.Wszystkie aplikacje przyszywałam ręcznie po brzegu
w koło ściegiem okrężnym łapiąc delikatnie wierzchni tiul i aplikację.
W niedzielę rano nie miałam wyjścia aby mieć pewność że zdążę  zadzwoniłam po koło ratunkowe.
Moja siostra także szyje na własne potrzeby,skończyła szkołę zawodową krawiecką.Zawsze mogę na nią liczyć w potrzebie i to nie tylko jeśli chodzi o szycie.Mamy tylko siebie,rodzice już dawno nie żyją.Jeśli potrzebowałam pomocy przy dzieciach nigdy mi nie odmówiła.
Tak samo było i teraz,przyjechała popołudniu i igły poszły w ruch.A mój maż miał zabawę z aparatem,napstrykał zdjęć że głowa mała.
Trochę było śmiechu,żartów,opowiadania humorów i tak z pomocą siostry skończyłyśmy o 21 wieczorem naszywanie aplikacji.

 Żartowałyśmy że może utworzymy kółko gospodyń miejskich.
W pewnym momencie zaczęłyśmy nawet śpiewać
aby czas szybciej zleciał,mąż włączył disko polo
w telewizorze i tak upłynęła pracowita
niedziela.
Wiem zgrzeszyłyśmy szyjąc w niedzielę,ale
Pan Bóg już nam wybaczył.
Bo gdyby nie to sukienka by się spaliła podczas prasowania.
Tak się nie stało więc zostało nam wybaczone.

 Zdaję sobie sprawę iż mój dzisiejszy post jest bardzo obszerny,długi,ale nie chciałam go rozbijać na kilka tematów,postanowiłam napisać w całości jeden.Może nie które Panie znudzę.
Zaryzykowałam,czy będziecie zainteresowane to dacie znać w komentarzach.
Ja zawsze jeśli czytam czyjegoś bloga to z zainteresowaniem od A do Z.
Jeszcze tylko pokażę Wam zdjęcie moich palcy po tym szyciu ręcznym.Siostra była zdziwiona bo ona nawet jednej ranki nie miała.Ja szyjąc ręcznie łapałam kawałki naskórków przy czubkach palców.
Dla tego odczekałam tydzień zanim zaczęłam przyszywać perełki do sukienek balowych wnuczek.
W wygojeniu naskórka pomogły mi okłady z soku aloesa.
Udało mi się z córki fecebooka ściągnąć dwa zdjęcia ze studniówki.Jak to zrobiłam że mi się udało to nie wiem ,ale zdjęcia mam.

















Krawat który ma Dawid, ja także  uszyłam.
W poniedziałek o godzinie 23 był uszyty.
Jestem pełna podziwu jak pięknie go zawiązał,wygląda jak dobierany warkocz.
Jeśli będą Panie zainteresowane
jak uszyć krawat chętnie poświęcę
wpis temu tematowi.
Mam zrobione kilka zdjęć podczas jego szycia.
Napiszcie czy byłybyście zainteresowane.



A tak na marginesie mojego zakończenia,czyż nie są piękni
i szczęśliwi,młodość,
wróciły wspomnienia.

59 komentarze:

  1. Jestem pod wrażeniem, ogromnym. Piękna sukienka i piękna modelka :)) Twoje szycie, Danusiu to dla mnie poziom mistrzowski, na razie oglądam i podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna i bardzo pracochlonna sukienka! Krawcowa i to taka! w domu to skarb

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo pracy ale opłacało się, sukienka wyszła śliczna. Pozdrawiam Danusiu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Sukienka jest rewelacyjna. Dużo pracy, ale efekt świetny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale cudo niesamowite, piękne, jestem pod wrażeniem!!!!!!!!!!!!1

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna. Mnie też czeka takie rękodzieło, ale mam czas do czerwca więc bez pospiechu będzie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Maravilloso vestido!!!
    Un beso Danuta
    http://cocoolook.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się bardzo że się Wam podoba.Każdy Wasz komentarz przyjmuję do serca,jesteście Wszystkie wspaniałe i serdeczne,dziękuję za odwiedziny i proszę częściej. Pozdrawiam Was WSZYSTKIE.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnóstwo pracy włożyłaś ale warto było bo córka wyglądała pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny efekt!!! Piękna para! Tyle serca i pracy! Cudo!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz rację śliczna z nich para:)))ja nie potrafię szyć i nawet trudno mi sobie wyobrazić ile pracy włożyłaś w tą cudowną sukienkę:)))jestem pełna podziwu dla Twojego talentu i cierpliwości:)))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta sukienka rzuciła mnie na kolana. Jedno wielkie WOW dla wszystkiego.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. @Carmen
    gracias por la visita y por tan bueno comentario.saludos

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję,dziękuję za tak miłe komentarze,kto kocha to "cierpi",dla dzieci wszystko.
    Teraz chcę obszyć siebie,muszę zdążyć do wielkanocy.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jednym tchem przeczytałam całą relację. Naprawdę sporo przygód przy szyciu:) Jeszcze więcej pracy. Sukienka jest przepiękna! Chciałabym kiedyś móc uszyć mojej córce wymarzoną sukienkę na studniówkę:) Na instrukcję szycia krawata chętnie ustawiam sie w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudo,nie pomyliłam się pisząc wcześniej że pani jest cudotwórczynią,sukienka którą Pani uszyła córce to istne arcydzieło.Ja także zainteresowana jestem krawatem.
    Dzięki że taka osoba jak pani pomaga początkującym w szyciu,nie potrzeba kursów.

    OdpowiedzUsuń
  17. Masz z czego być dumna! Burda Polska zamieściła zdjęcie Twojej sukienki na Facebooku i w krótkim czasie polubiło ja ponad 300 oso! Gratulacje! Dla takich sukienek warto kaleczyć palce!

    OdpowiedzUsuń
  18. @Babaruda
    Jestem bardzo zaskoczona,jestem zszokowana,jest to dla mnie pierwsza miła nowina
    w nowym roku,dziękuję za tak miłą wiadomość!!!!!!!!Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Na pewno napiszę jak uszyć krawat,prosicie to będziecie miały.

    OdpowiedzUsuń
  20. Sukienka jest przepiękna. Warto było kaleczyć palce. Masz piękną córkę. Śliczna z nich para. Gratuluję umieszczenia zdjęć w Burdzie. Pozdrawiam Cię serdecznie Danusiu.
    balakier-style.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Ależ ta sukienka piękna! Zapiera dech!!

    OdpowiedzUsuń
  22. czy obwód małego koła(u góry) jest równy obwodowi pasa, czy jest troszkę większy i delikatnie zmarszczony

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękna sukienka i piękna córka. Tyle pracy że włosy stają dęba ale efekt jest zniewalający. Sukienka dla prawdziwej księżniczki, chyba do ślubu można by w niej iść!

    OdpowiedzUsuń
  24. @Anonim
    Jest tak jak piszesz,góra koła to obwód talii(pasa)+ja dodałam tylko 10cm.,ale jeśli
    chcecie bardziej umarszczone można dodać więcej.Ale nie zawsze to się udaje,zależy
    to ile mamy tkaniny i od jej szerokości.Bo im więcej dodamy do obw.pasa tym większe
    koło,wówczas może nie wyjść dł.jaką byśmy chcieli.Wszystko dobrze się odmierzy wówczas gdy osoba jest szczupła,przy większym obwodzie lepiej jest nie marszczyć tak dużo bo zrobimy z siebie bombkę.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Krystyna
    Dziękuję za tak miły komentarz.Twoja opinia wiele dla mnie znaczy.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Yieshka,Margot,Kinga
    Jesteście bardzo miłe,dziękuję,Wasze komentarze są dla mnie inspiracją dla dalszego
    mojego projektowania,tworzenia,pisania dla Was.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Pani Danusiu byłam wczoraj w Malwie na balu,wnuczka wyglądała przepięknie,inne mamy
    mówiły prawdziwa księżniczka Zosia.Wybrana gwiazdą karnawału,gratuluję.
    Powinna jeszcze Pani dostać nagrodę. Agnieszka n.k.

    OdpowiedzUsuń
  28. Sukienka przepiękna. Pani specjalizacja to chyba szycie dla księżniczek :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Suknia zjawiskowa,ilez to pracy ale efekt wspaniały ,modelka również przesliczna:)

    OdpowiedzUsuń
  30. sukienka jest cudowna . cały nakład serca w nią włożony pokazał jaka ona jest tego warta i piękna , poza tym tego szycia ręcznego to kilometry były z tymi kwiatuszkami ale efekt aż nie mogę oderwać oczu ! ma Pani talent

    OdpowiedzUsuń
  31. Sukienka jest przepiękna :) No ale Słupsk w koszalińskim? ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. @ulinka
    Tak masz rację,pomyliłam się ale nie do końca bo to było dawniej koszalińskie teraz obecnie pomorskie,dzięki za zwrócenie uwagi,mój błąd nieświadomy.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  33. @ANONIM
    Tak to prawda moja Martynka została gwiazdką karnawału.Pozdrawiam Cię Agnieszko,patrzałam za Tobą ale już później CIĘ nie widziałam.Twoja córcia także ślicznie wyglądała.

    OdpowiedzUsuń
  34. @omikrona
    Bardzo wręcz uwielbiam szyć dla księżniczek,ale szyję wszystko i lubię szyć,oprócz butów.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Ela czary mary.
    Dziękuję.Jest to moja najmłodsza córka,moje oczko w głowie.
    @oh-wat-leuk
    Miłe komentarze zawsze mi są bliskie sercu.Dziękuję.Troszkę tych kwiatuszków było,ale co się nie robi dla kochającej osoby. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  36. @Danuta ja zwróciłam na to uwagę, bo Słupsk to moje miasto rodzinne :) Faktycznie, był kiedyś w województwie koszalińskim, ale tylko do 1975 roku :D Potem było województwo słupskie a obecnie pomorskie. A sukienką dalej się zachwycam :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Pani Danusiu, sukienka jest przecudowna!

    OdpowiedzUsuń
  38. och jaka cudowna suknia, a informacja, że zadzwoniła Pani po koło ratunkowe czyli siostrę jednocześnie mnie wzruszył i spowodował uśmiech na buzi. To bardzo miłe mieć takie oparcie. Sama mam siostrę i wiem, że też mogę na nią liczyć. A Pani córka jest PRZEPIĘKNA!

    OdpowiedzUsuń
  39. @Lola
    Dziękuję za odwiedziny,bardzo przyjemny i sympatyczny komentarz.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja bym nie pruła,nie na moje nerwy.

    OdpowiedzUsuń
  41. Pani Danusiu, trafiłam na Pani bloga w poszukiwaniu takiej właśnie gipiury na moją sukienkę! Błagam Panią, proszę mi powiedzieć jak mogę ją dostać. Nie ukrywam, że od soboty przewertowałam już połowę internetu i dopiero patrząc na Pani dzieło znalazłam wymarzoną! Jeśli to nie problem, będę ogromnie wdzięczna za pomoc w tej kwestii. Pozostawiam swój adres email: daliac@tlen.pl i bardzo, bardzo, bardzo proszę o kontakt.

    OdpowiedzUsuń
  42. Gipiurę kupiłam u mnie w mieście sklep nazywa się 'Zebra"na osiedlu słonecznym.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  43. ogromnie dziękuję za odpowiedź! :) Pani sukienka wygląda cudnie.. :) moja nie będzie identyczna, ale mam nadzieje, że wyjdzie równie piękna. Serdecznie pozdrawiam! I jeszcze raz dziękuję za informację o sklepie w którym można taka gipiurkę kupic :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Witam Serdecznie

    Zafascynowała mnie Pani swoimi zdolnościami i Cudownym efektem sukienki

    Cudowna Mama z Pani

    Chciałbym zapytać, czy również szyje Pani dla osób trzecich....????

    Potrzebuję ślicznej, skromnej sukienki na komunie

    Byłabym wdzięczna za informację....

    Pozdrawiam

    Życzę Samych Sukcesów

    OdpowiedzUsuń
  45. Szyję tylko dla znajomych,a na odległość czy też na zamówienie niestety nie,przykro mi że nie mogę pomóc.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  46. Przepiękna sukienka:) Podziwiam szczerze te wyczyny, bo to co Pani robi jest niesamowite:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  47. Witam, przepiekna sukienka ! gratulacje!
    Jak nazywa sie elastyczny material uzyty na gore (do ktorego doszyla Pani fragmenty gipiury)?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  48. @Anonim
    Najpierw kupiłam bardzo drobną siatkę elastyczną,ale w innym sklepie spotkałam bardzo cienką i także elastyczną tkaninę ale żebyś mnie zabiła to nie znam nazwy,po prostu zobaczyłam ją na półce i kupiłam,gipiura lepiej się do niej przyszywała.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  49. Też jestem wagą i też wszystkich lubię i też mam siostrę, którą strasznie kocham i też czasem coś uszyję (choć moje "dzieła" są bardziej z kategorii skrócić/przerobić). I też jestem mężatką, jedynie w moim małżeństwie przechodzimy teraz z mężem trudne chwile. Mam jednak nadzieję, że to minie, jesteśmy jeszcze młodzi, a nasz staż to zaledwie 7 lat, i mam nadzieję, że wkrótce będę mogła, tak, jak Pani powiedzieć, że jestem szczęśliwa także i pod tym względem. Ale to tak na marginesie. Chciałam tylko powiedzieć, że sukienka jest śliczna i trafiłam na Pani blog, gdyż wertuję właśnie Internet w poszukiwaniu sukienki na wesele i trafiłam na zdjęcie Pani dzieła w Burdzie i sukienka po prostu mnie olśniła. Pozdrawiam serdecznie Panią i pani siostrę i męża i córkę z chłopakiem. :)))

    OdpowiedzUsuń
  50. Też jestem wagą i też wszystkich lubię i też mam siostrę, którą strasznie kocham i też czasem coś uszyję (choć moje "dzieła" są bardziej z kategorii skrócić/przerobić). I też jestem mężatką, jedynie w moim małżeństwie przechodzimy teraz z mężem trudne chwile. Mam jednak nadzieję, że to minie, jesteśmy jeszcze młodzi, a nasz staż to zaledwie 7 lat, i mam nadzieję, że wkrótce będę mogła, tak, jak Pani powiedzieć, że jestem szczęśliwa także i pod tym względem. Ale to tak na marginesie. Chciałam tylko powiedzieć, że sukienka jest śliczna i trafiłam na Pani blog, gdyż wertuję właśnie Internet w poszukiwaniu sukienki na wesele i trafiłam na zdjęcie Pani dzieła w Burdzie i sukienka po prostu mnie olśniła. Pozdrawiam serdecznie Panią i pani siostrę i męża i córkę z chłopakiem. :)))

    OdpowiedzUsuń
  51. Dziękuję za tak miłe słowa,ale co do małżeństwa to nie ukrywam że bywa różnie.Jeśli jesteś Wagą tą cierpliwą i spokojną to wytrzymasz wszystkie wzloty i upadki.Ja teraz już nauczyłam się nie dawać się wykorzystywać,do tej pory byłam zbyt uległa,
    Życie wszystkiego nauczy nie ważne z pod jakiego jest się znaku,dla mnie zawsze dobro dzieci było najważniejsze.Obecnie ostatnią moją miłością są wnuki.Pozdrawiam i życzę szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  52. Przepiękna sukienka! Na prawdę jestem pełna podziwu. Sama aktualnie wykonuję sukienkę studniówkową, również tiulową. Chciałabym się Pani poradzić w dwóch kwestiach. Czy gipiurę kupowała Pani stacjonarnie, czy może w internecie? Nigdzie nie mogę dostać odpowiedniej, a tak bardzo mi na niej zależy... I jaką gramaturę ma mniej więcej Pani tiul? Czy 30g/m2 nie będzie za sztywny? Z góry dziękuję za odp i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja tiul kupiłam na internecie o szer.3m.był to tiul welonowy
    Pięknie się układa,na dół najlepszy jest troszkę sztywniejszy.
    Natomiast gipiurę kupiłam w sklepie z tkaninami.Przez internet jest trochę ryzyko bo może kolor nie pasować.Szukałam takiego
    wzoru aby można było wycinać,nie może gipiura mieć wzoru gęstego.Życzę powodzenia i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  54. Dziękuję za ten post. Będę się Panią inspirować. Piękna sukienka i ćórka. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja także pozdrawiam,odwiedzaj mój blog.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny.Kocham szycie,szyję z pasją,i Wam tego życzę.

Każdy komentarz to dla mnie jeszcze większa motywacja do pisania następnych postów.
Jeśli możecie polećcie mojego bloga swoim znajomym.
GORĄCO POZDRAWIAM.

Ciekawe artykuły

Moja lista blogów

Szukaj na tym blogu

Moda i uroda

FlyB - Moda i Uroda

Google+ Badge

szycie od A do Z